|
||
Tak to niestety już jest, że każda profesja dorabia się swojej choroby zawodowej. I tak nauczyciele i śpiewacy regularnie tracą wiecznie nadwerężony (czy to wrzaskiem czy śpiewem) głos, górnicy nabawiają się pylicy, wdychając tony węglowego pyłu, a muzycy rockowi przedwcześnie żegnają się ze zbyt intensywnie przeżytym życiem za sprawą narkotyków, alkoholu i tym podobnych przyjemności. A jak to jest z niderlandystami? Do czego może prowadzić wielogodzinne przesiadywanie nad słownikami, wertowanie podręczników gramatyki oraz wkuwanie słówek i nieregularnych czasowników? Czy informacje na temat Holandii wtłaczane do naszych głów z uporem maniaka mogą zaskutkować jakąś ciekawą chorobą? Z moich obserwacji wynika, że owszem tak. Nie jest to może dolegliwość śmiertelna czy szczególnie niebezpieczna, nie powoduje bólu i nie jest specjalnie zaraźliwa, lecz bywa uciążliwa zarówno dla zakażonego, jak i dla jego otoczenia. Pozwoliłem sobie tę niezbadaną dotąd przez naukowców przypadłość nazwać "Syndromem Zauroczenia Kolorem Pomarańczowym" (w skrócie SZKoP) lub z angielska "Orange Crush Syndrome" (OCS). O "OCS" usłyszałem po raz pierwszy za sprawą starszej koleżanki z germanistyki. Opowiadała mi ona o swej przyjaciółce i jej dziwnym zachowaniu na ulicy. Ta nieszczęsna, jak się okazuje dotknięta "SZKoP", dziewczyna przemierzając ulice Wrocławia, co parę metrów wykrzykiwała radosne " Oranje!", wskazując jednocześnie placem z pięknie umalowanym paznokciem na szalik powiewający na czyjejś szyi, przemykającego obok fiata 125 czy zasłony w oknie pobliskiego budynku. Te wszystkie przedmioty ( szal, samochód, zasłony i pomalowany paznokieć) łączyła pewna cecha: były one koloru pomarańczowego. Przytoczona przez koleżankę germanistkę opowieść miała być dla mnie, jako świeżego adepta niderlandystyki, swego rodzaju ostrzeżeniem. Dziś wiem, że była to przestroga jak najbardziej uzasadniona. Niestety w tamtym czasie potraktowałem sprawę z przymrużeniem oka, lecz dla pewności przyrzekłem sobie i koleżance, że nigdy nie dam się zmanipulować do tego stopnia. Pewien siły swojego charakteru rozpocząłem studia. Pierwsze tygodnie przebiegały w spokoju. Ja i moi nowi znajomi zachowywaliśmy się raczej normalnie. Jednak pierwsze oznaki nadciągającego niebezpieczeństwa pojawiły się, gdy jedna ze współstudiujących przyszła na teren uczelni w plecionej na drutach czapie z włóczki barwy pomarańczowej. Zachwytom nie było końca. Pojawiły się też okrzyki, o których swego czasu wspomniała germanistka, głosząca kasandryczną przepowiednię, mianowicie gromkie "Oranje!". Ktoś może pomyśleć, iż był to odosobniony przypadek, że czapka poza swoją "pomarańczowością" mogła mieć inne cechy wywołujące zachwyt. Niestety następne tygodnie rozwiały wszelkie wątpliwości. Elementów garderoby w kolorze dojrzałej mandarynki pojawiało się na niderlandystkach i niderlandystach coraz więcej. A to koszulka, a to spinka do włosów czy rękawiczki. Posiadacz fragmentu ubrania tej fatalnej barwy prężył cześć ciała nim opatuloną na lewo i prawo, a na korytarzu wciąż rozbrzmiewało radosne "Oranje!". Do odzieży dołączyły długopisy, książki, linijki. Zakażenie postępowało w zastraszającym tempie. Mój niepokój powoli przerodził się w strach, a ten sięgnął szczytu gdy przeczytałem zawieszoną na ścianie uczelni ( na papierze wiadomo jakiego koloru) informację o planowanym wspólnym wypadzie na lodowisko. Poza datą i godziną zdarzenia widniała tam informacja głosząca, by każdy student filologii niderlandzkiej wziął ze sobą coś... pomarańczowego! Wniosek jest prosty: "OCS" to nie zwykła choroba, to wynik spisku, za którym stoją władze uczelnia, a kto wie... może i siły rządowe. Jakiekolwiek by było źródło zakażenia, dysponuje ono niebylejakim aparatem propagandowym. Przez jakiś czas żyłem w przeświadczeniu, że udało mi się uniknąć infekcji. Jednak wkrótce odkryłem, że nie mogę się czuć bezpiecznie. Jadąc na rowerze do szkoły swymi krótkowzrocznymi oczami zacząłem rejestrować przedmioty koloru pomarańczowego. Szyja kręciła głową na wszystkie strony, co nieraz powodowało niebezpieczne sytuacje na drodze. Może z moich ust nie dobywał się jeszcze okrzyk " Oranje!", lecz wyraźnie słyszałem jego dudnienie w skołatanej głowie. Potem było już tyko gorzej... Śmiem twierdzić, że dla niderlandysty przed "OCS" nie ma ucieczki. Nie wynaleziono na to również lekarstwa. Jak rozpoznać Syndrom u siebie? To proste. Jeżeli na widok czegokolwiek w kolorze pomarańczowym czujesz nagły przypływ euforii jest niemal pewne, że wpadłeś. Dla całkowitej pewności proponuję wykonać w sklepie z odzieżą mały eksperyment. Jeśli w ciągu kilku minut od przekroczenia progu znajdziesz się przy wieszaku z t-shirtami, paskami i innymi gadżetami barwy Oranje nie powinieneś mieć żadnych wątpliwości, jesteś zakażony. Kończąc pragnę cię, Czytelniku, uspokoić. Orange Crush Syndrome jest owszem chorobą nieuleczalną, ale, jak już wspomniałem we wstępnie, nie należy do niebezpiecznych. Bo cóż złego w fascynacji tym bądź co bądź ładnym kolorem? Nie przeszkadza ona w prowadzeniu normalnego życia, nie utrudnia codziennej egzystencji. Jedyne niebezpieczeństwo może dotknąć zarażonych osobników płci męskiej. Nosząc pomarańczowe, rzucające się w oczy ciuchy narażamy się na dosadne komentarze osób postronnych, jako że w naszym niezbyt odpornym na inność społeczeństwie wyróżnianie się nie jest odbierane szczególnie pozytywnie. Jednak zważywszy na to, że pomarańcz jest ostatnio w modzie i to nie powinno być większym problemem. Z podobną, nieprzychylną reakcją otocznia ( od dezaprobujących spojrzeń począwszy, na wyzwiskach kończąc) może spotkać się uparcie powtarzane "Oranje". Na tym chyba można zakończyć listę nieprzyjemności związanych ze SZKoP. Postuluję jednak o zachowanie czujności. Syndrom Zauroczenia Kolorem Pomarańczowym nie został jeszcze dogłębnie zbadany i możliwe, że wiążą się z nim inne niebezpieczeństwa. Dlatego też wnoszę, by w informatorach dla kandydatów na niderlandystykę umieścić informację podobną do tych znanych z pudełek papierosów. Chociażby "Studiowanie na Katedrze Filologii Niderlandzkiej grozi OCS". Wszak lepiej zapobiegać niż leczyć! Maciej Klimowicz |
||
|
||